Zerwał się z łóżka jak szalony. Ubrał się i popędził na błonia przeklinając przyjaciół, za to, że go nie obudzili.
-O! A któż to raczył się pojawić?- przywitał go ironią Nahuel.
-Przepraszam.- wymamrotał Harry.- Zaspałem.
-Dziesięć kółeczek!- rozkazał- Ruchy!
Harry pobiegł. Musiał przyznać, że ma dobrą kondycję. Bez trudu dogonił chłopaków.
-O wy chamy jedne! Dlaczego mnie nie obudziliście?!- wykrzyknął oburzony w ich stronę.
-Tak słodko spałeś, że nie...- odpowiedział Mike chichocząc. Nie zdążył dokończyć zdania, bo leżał w kałuży błota wyczarowanego przez Harrego.
Joy wybuchnął śmiechem.
-Aaa..! .- i poleciał w stronę Mike, popchnięty przez Pottera.
Harry popatrzył na to z uwielbieniem.
-Zemsta jest słodka. - wyszeptał złowieszczo utrzymując powagę.
-A idź mi ty z tą zemstą...-mruknął Joy wstając. Harry pobiegł dalej.
-Co to za obijanie się?!- dobiegł go głos trenera- Dwa kółka za karę! Jazda!
-Ale...- spróbował Mike
-Jazda!- wykrzyknął.
Pobiegli, a Harry śmiał się z nich głośno.
Na śniadaniu nie zauważył Lisy. Nie mógł do niej iść po, bo miał zajęcia z Brainem, ale jak nie było jej na obiedzie to nie odpuścił. Zapukał do jej pokoju. Usłyszał ciche zaproszenie.
Siedziała na łóżku po turecku. Przechylała się w przód i w tył najwyraźniej z trudem opanowując szloch. Harry westchną. Wiedział, że Lisa jeszcze nie pogodziła się ze śmiercią kuzynki, jednak miał nadzieję, że będzie lepiej. Przeliczył się.
Usiadł na jej łóżku.
-Czemu nie było cię na obiedzie?- zapytał cicho.
-Nie byłam głodna.- odparła głucho. Łzy pociekły jej po twarzy. Nawet ich nie starła. Harry to zrobił.
-Nie możesz cały czas o tym myśleć.- od razu domyślił się o co chodzi.
-Nie umiem przestać. Gdybym tam była...
-To prawdopodobnie zginęła byś razem z nią.- odpadł bezlitośnie patrząc na jej twarz lśniącą od łez.- Nie możesz się obwiniać. To samo radziłaś mi w związku z Syriuszem, pamiętasz?- kiwnęła głową- Zrób to samo. Posłuchaj mnie.
-Ale to tak boli.- jęknęła.
-Wiem.- przytulił ją i pocałował w czoło. Siedzieli tak przez chwilę, aż wreszcie Harry rzekł:
-Chodź, oporządź się jakoś i idziemy na obiad.
-Nie jestem głodna- jęknęła dziewczyna.
-Nic mnie to nie obchodzi.- uśmiechną się figlarnie.- Idziemy.
Wstała i poszła do łazienki.
Wyszła kilka minut później. Nie miała już podkrążonych, ani czerwonych oczu. Gdyby tylko nie ból widoczny w jej oczach, można byłoby powiedzieć, że wszystko jest w porządku.
Wyszli z kwater i podeszli do drzwi w Wielkiej Sali.
Harry pociągną ją za sobą, kiedy się zatrzymała. Usiedli obok Joy'a i Mike'a.
-Nasza księżniczka przyszła!- wykrzyknął Mike szczerząc się.
Lisa usiadła niepewnie przy stole, a Harry za nią.
-Słuchaj, Harry wymyślamy właśnie jaki kawał zrobić Brainowi.- powiedział Joy.
-I co? Jakiś pomysły?- zaangażował się Harry.
-Taa. Moglibyśmy zamienić jego łóżko w czekoladę. Tak, aby on widział je zwyczajnie.
-Trochę za banalne- sprzeciwił się Mike.
-Możemy też obudzić go sposobem Potterka.
-Niee. To działa tylko na was, ale myślę, że najlepiej będzie jak hmm, pomyślmy...
-Wiem!- wykrzyknął Mike pełen entuzjazmu.- podmienimy mu szampon. Na fiolet z różowo-żółtymi pasemkami.
Zaczęli rechotać.
-Będzie dobre. - zaczęli obmyślać plan, z minami nie wróżącymi nic dobrego.
Następnego dnia z napięciem czekali na nauczyciela Harrego. Zjawił się po 15 minutach. Szedł stanowczym krokiem z twarzą pełną tłumionego gniewu. Nie zważał na chichoty i śmiechy krążące wokół. Jego fioletowe włosy były ustawione jak irokez. Tylko żółte pasemka ostawały od fryzury. Wszystko byłoby dobrze, ale Brain był znany z surowości i stanowczości, a tu takie coś.
Chłopaki zaczęli się śmieć głośno. Harry ocierał łzy, gdy zawołał do Braina.
-Hej, Brain! Kiedy zamierzałeś nam powiedzieć, że wolisz luźniejszy styl?!
Nauczyciel zmierzył go wściekłym spojrzeniem. Nagle go olśniło.
-Ty...-zaczął gniewnie podchodząc w jego stronę.- Ty to zrobiłeś.
-Ja? No co ty?!- udał oburzenie.
-Próbowałem chyba wszystkiego! Odwróć to! Już!- zawołał.
-To nie ja!- wykrzyknął Harry.- To Mike!
Brain odwrócił się w jego stronę.
-Odwróć to.- rozkazał.
-Ale to Joy!
Brain popatrzył na nich z dezaprobatą.
-Jesteście...- nie dokończył kręcąc głową.- Odwróćcie to!- ryknął
Harry wyjął komórkę i korzystając z chwilowego zainteresowania Braina zrobił mu zdjęcie.
-Co do...?
Harry odwrócił zaklęcie.
-Och....tylko nie myślcie, że wam to podaruję.- ostrzegł ich i poszedł zrobić sobie śniadanie.
Nie domyślił się, że jego podopieczni mają z tego przedstawienia pamiątkę.
Mijały kolejne miesiące. Lisa powoli uporała się ze śmiercią Moniki, głównie z pomocą Harrego. Był przy niej praktycznie cały czas. Tylko kiedy mógł. Chłopaki zostali poinformowani o całej sytuacji w dość dziwny sposób, ale przestali robić głupie aluzje co do tego. Wydawało się, że zrozumieli. Nie przestali też w trójkę robić kawałów Brainowi. Lisa także czasami się dołączyła. Twierdzili, że to najlepsza zabawa. Tak powstały ich przezwiska. Wynikła z tego całkiem niezła historia...
Właśnie przefarbowali cały pokój Braina na róż i czekali na jego reakcję. Nie czekali długo. Wybiegł im naprzeciw i spojrzał wściekle.
-To znowu wy! - wykrzyknął i załamał się teatralnie- Co mam zrobić żebyście przestali?!
-Hmm... na początek może załatw nam...- nie dokończył.
-Jasne- prychnął Brain przerywając- od razu wszystko.
-Właśnie!- zgodził się uradowany Mike.
-Jakiś ty dowcipny dzisiaj jesteś, Jockuś.- uśmiechnął się ironicznie.
-Hę?- nie zajarzył.
-Jockuś. Jak dowcip.- wyjaśnił jak do głupka.
-Nie.- nie zgodził się stanowczo. Po chwili dodał.- Ale może być Jock, pod warunkiem, że Harry to Czarny.
-Czarny? A dlaczego tak?- obruszył się omawiany.
-Masz zmienne humorki, a na dodatek najgorsze pomysły- wyjaśnił Mike.
-Może być.- zgodził się po zastanowieniu.
-A więc został Joy. Hmm, może ...klops!
-Klops?- skrzywił się.
-Nie.- zaśmiał się Harry.- Chodziło o to, że nie wiem.
-A co wy na Serwal'a?- zasugerował Brain patrząc na nich z rozbawieniem.- To on bywa najmądrzejszy i umie się pohamować. I was. To też jego forma animagiczna.
-Taaa, niech będzie Serwal.
Tak powstały słynne przezwiska, które po kilku tygodniach znała cała akademia. Harry- Czarny, Joy- Serwal, a Mike- Jock. Wszystkim się podobały, a chłopaki bardzo szybko je zaakceptowali. Dni upływały na nauce, kawałach i przyjaźni przez długi czas.
***
Wróciłam. Rozdział miał być lepszy niż jest, ale chyba nie jest najgorszy. Następny pojawi się 13 lipca.
rozdział fajny, jestem bardzo ciekawa jak wyglądał Brian z nową fryzurką ;d. ok dziś krótko bo muszę lecieć z niecierpliwością czekam na next
OdpowiedzUsuń