Powoli pakował wszystkie swoje rzeczy do kufra. Wszystkie wspomnienia z nimi związane. Westchnął, gdy skończył. Usłyszał pukanie.
-Proszę!- zawołał, zdziwiony. Nie oczekiwał gości.
Pojawiła się Lisa.
-Przyszłam zobaczyć jak ci idzie.- oznajmiła kiwając głową w przód i w tył. Dla kogoś postronnego wydawałoby się to dziwne, ale nie dla niego. To była oznaka, tego, że jest smutna. Dziewczyna usiadła na łóżku, a Harry obok niej.
-Boję się o ciebie.- przyznała cicho.
-Dlaczego?- spytał, chociaż znał odpowiedź.
-O to co cię czeka w domu.- powiedziała patrząc na niego z troską.- Naprawdę musisz tam wracać? Mógłbyś przecież zamieszkać tutaj. Załatwiłabym wszystko u ojca...
-Nie.- przerwał stanowczo. Wiedział, że jakby Lisa przekonała ojca to na pewno by się zgodził. W końcu był Najwyższym, ale...- Nie mogę.
-Dlaczego?- jęknęła żałośnie.
-Dumbledore.- powiedział jakby to wszystko wyjaśniało. I wyjaśniało.
-Pieprzyć Dumbledora i jego zakazy.
Harry westchnął ciężko.
-Lissana- popatrzył jej głeboko w oczy. Zobaczył w nich troskę, której nie chciał widzieć. Zrobiła gniewną minę. Nienawidziła swojego prawdziwego imienia. Dlatego też teraz to powiedział.- Już to omawialiśmy. Wszystko będzie dobrze. Poradzę sobie.- zapewnił.
Położyła głowie na jego ramieniu i wtuliła się.
-Wiem- westchnęła.-po prostu tak się boję.
Harry
nie przyznał, ale też się bał. Złe przeczucie od wczoraj go nie
opuszczało.
We
czwórkę stali przed bramą zamku ze świstoklikiem uaktywniającym
się za 4 minuty. Lisa znowu uściskała wszystkich, a chłopaki
poklepali się przyjacielsko po plecach.
-No
to za miesiąc.- pożegnał się Harry.
-Taa.
Cześć.- zawołał Joy i złapał swojego świstoklika.-
Już
go nie było.
Następny
był Mike. Lisa z Czarnym zostali sami na polanie.
Dziewczyna
przez cały poranek dzielnie powstrzymywała łzy, ale teraz nie
wytrzymała.
Przygniotła ją rozpacz i tęsknota.
-Przepraszam
- szybko starła je z policzków.- nienawidzę, że tak szybko się
rozklejam.
Harry
starł te, które opuściła.
-Ja
też będę tęsknił.- przyznał.- Nawet nie wiesz, jak bardzo.-
przytulił ją. Ona położyła głowę na jego ramieniu.- Muszę
iść.- złapał świstoklik.
Lissana
przez kilka minut jeszcze stała tam i patrzyła w miejsce, gdzie
zniknął jej przyjaciel. Kilka następnych łez poleciało jej po
policzkach. Nie powiedziała tego Harremu, ale prześladywało ją
złe przeczucie. Nie sądziła, że z tego wyniknie taka wielka
sprawa.
Harry
wylądował u siebie w pokoju. Rozglądnął się. Nic się nie
zmieniło. To samo stare łóżko, to samo biurko. Z jedyną różnicą,
że teraz na biurku leżały trzy koperty. Dwie z ministerstwa i
jedna od Rona. Otworzył ostatnią.
Cześć,
Harry.
Co
u Ciebie? Mugole Cię zbyt nie męzą? Prawdopodobnie za kilka dni
ktoś po ciebie przyjdzie i będziesz tam gdzie my. Czyli,
sam-wiesz-gdzie.
Do
zobaczenia
Twój
najlepszy przyjaciel
Ron
Już
nie, pomyślał Harry patrząc na podpis. To fajnie, ale pewnie już
zorientowali się, że go nie ma. Ciekawe kiedy przyjdą zrobić mi
aferę, że jestem nieodpowiedzialny.- skrzywił się. Otworzył
następną kopertę. Wyniki sumów.
Szanowny
panie Potter!
Mam
zaszczyt poinformować Pana o Pańskich wynikach Standardowych
Umiejętności Magicznych.
Historia
Magii – O
Zaklęcia
– P
Obrona
Przed Czarną Magią – W+
Wróżbiarstwo
– O
Transmutacja
– W
Opieka
Nad Magicznymi Stworzeniami – W
Eliksiry
- W
Astronomia
– P
Zielarstwo
– P
Zdał Pan
7/9 przedmiotów. Proszę o wysłanie listy przedmiotów na, których
chce Pan uczęszczać w 6 i 7 klasie, do 15 sierpnia.
Z
poważaniem
Komisja
Egzaminacyjna
Harry
z niedowierzaniem patrzył się na literę W przy eliksirach. Ciekawe
co się stało, że zdał. Ale co tam. Będę aurorem!- ucieszył się
jak głupi.
Odpisał
na list, wysyłając przedmioty potrzebne do wymarzonego zawodu.
W
drugim liście była informacja ministerstwa o tym, że przepraszają,
za swoje zachowanie i pozwalają mu używać magii, teleportacji i
wytwarzać świstokliki. Pewnie nie wiedzą, że on to umie. Ich
strata.
Jeszcze
raz zastanowił się nad ucieczką. Wszystkie argumenty, które
powiedział Lisie były prawdą, ale... no właśnie. Zawsze jest
jakieś „ale”. Nie chciał, żeby Dumbledore jeszcze bardziej się
denerwował. Nie żeby mu na tym zależało, ale jego zdenerwowanie
równało się więcej przeszkód dla niego. Nie opłacało się.
Usłyszał
kroki do jego pokoju. Zamarł. Strach cisnęło mu żołądek. Wuj
otworzył drzwi do jego pokoju.
-Gdzieś
ty był, gówniarzu?!- wykrzyknął Dursley.
-Nie
mogę ci powiedzieć, wuju.- wyznał cicho. Mężczyzna wziął
zamach i uderzył chłopaka.
Harry'ego
obudził ból w żebrach. Ledwo mógł się ruszać. Wszystko go
bolało. Dosłownie. Już dawno wuj go, tak nie załatwił.
Odzwyczaił się. Liska by go chyba zabiła, jakby coś takiego jej
powiedział. Uśmiechnął się. Cieszył się, że ma kogoś komu na
nim zależy.
Czuł
się okropnie. I fizycznie, i psychicznie. Potrzebował kogoś kto by
mu pomógł. Ale nikogo takiego nie ma. Przynajmniej nie teraz i nie
tu Lisa na pewno zgodziłaby się z nim porozmawiać. Jest tylko
jeden problem. Nie mógł wychodzić z domu, ani nikt nie mógł
wchodzić. Straż. Prychnął w myśli.
Zaczął
powoli dochodzić do siebie, gdy usłyszał kroki na dole. Kroki,
hałasy i krzyk. Krzyk jego ciotki. Cały złych przeczuć zerwał
się z łóżka. Na szczęście był ubrany. Wziął różdżkę i
zszedł na dół. Powoli schodził ze schodów, gdy zobaczył
mężczyznę, którego na pewno się tu nie spodziewał. Lucjusz
Malfoy. Przecież powinien być w Azkabanie, wściekł się. Ale
zaraz pohamował. Jak on tu jest to inni też. Przyszli po niego. I
gdzie ta przeklęta ochrona?!
Malfoy
go zauważył.
-Drętwo...- zaczął, ale Harry go uprzedził. -Expelliarmus!
Szybko ocenił sytuację. Nie miał szans. 12 Śmierciożerców w tym Malfoy rozbrojony. Po mnie, zdążył pomyśleć, zanim jakiś mężczyzna cisnął w niego zaklęciem, które odbił. Walka się rozgrzała. Bardzo pomogły mu nauki, których nauczył się u Feniksów. Załatwił 2 przeciwników. wiedział, że to nic nie da, bo nie ma szans z taką przewagą. Przekonał się o tym, gdy rozbroił kolejnego, a ktoś wbił mu różdżkę w plecy.
-Nauczyłeś
się walczyć, Potter?- spytała kpiąco znienawidzona przez niego
osoba. Bellatrix.- Ale nie aż tak
dobrze.- roześmiała się szyderczo. Poczuł silne uderzenie w głowę. Potem była już tylko ciemność.
***
Rozdział 6 pojawi się 27 lipca
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz